Kaszuby dla wymagających czyli turystyka na każdy gust

Jak już od pewnego czasu powszechnie wiadomo, wszyscy zaczęli kochać podróże po Polsce. Nikt już nie marzy o wakacjach all inclusive w Turcji, zwiedzaniu Azji południowo – wschodniej z plecakiem ani choćby weekendzie w pobliskim Berlinie. Teraz na topie jest turystyka lokalna. Wprawdzie trochę z musu, ale każdy orze jak może. My, prawdę mówiąc, chętnie już byśmy pojechali trochę dalej, ale też z przyjemnością korzystamy z lokalnych dobrodziejstw. I tak trafiliśmy na Kaszuby, które urzekły nas od pierwszych kilometrów swoimi dzikimi terenami, pięknymi krajobrazami i nietuzinkowymi atrakcjami. Jednym słowem: turystyka dla każdego.

Wdzydzki Park Krajobrazowy czyli turystyka aktywna

Wdzydzki Park Krajobrazowy zadowoli najbardziej wybrednego turystę. Ogrom proponowanych aktywności gwarantuję rozrywkę dla każdego. Nawet wiecznie niezadowolony Janusz zmuszany przez Grażynę do znienawidzonych aktywności powinien się chociaż na chwilę rozchmurzyć. Park można zwiedzać tradycyjnie: na pieszo (6 tras, w sumie 29 km) i rowerem (8 tras o łącznej długości prawie 180 km). Ale nie tylko. W skład parku wchodzą bowiem jeziora, w których nie dość, że można się kąpać (to właśnie ta atrakcja dla Janusza), to jeszcze można popływać kajakiem, rowerem wodnym albo łódką. No po prostu mniej zaludnione i wylansowane mazurskie jeziora, które, nota bene, kochamy całym sercem, ale zawsze przecież lepiej wybór mieć niż nie.

We Wdzydzkim Parku Krajobrazowym znajduje się też niespełna 36 metrowa wieża widokowa. Z trzech tarasów drewnianej, zresztą bardzo urokliwej konstrukcji, umieszczonych na wysokości 10, 20 i 30 metrów rozpościera się niesamowity widok na okoliczne jeziora. Rzut beretem od wieży, również we Wdzydzach Kiszewskich, można odwiedzić lokalny skansen, a dokładniej Muzeum – Kaszubski Park Etnograficzny. Selfie warto sobie zrobić między innymi z pięknym, drewnianym kościołem przeniesionym ze Swornegaci lub jak kto woli – Swornychgać (kochamy tę nazwę choć odmiana przez przypadki przyprawia o ból głowy) czy wiatrakiem holenderskim. I tu niespodzianka, bo z Brus, a nie Holandii.

Kamienne Kręgi w Węsiorach czyli turystyka uzdrowiskowo-religijna

W Szwajcarii Kaszubskiej kryją się nie lada perełki. Jedną z nich są niewątpliwie Kamienne Kręgi w Węsiorach. Polskie stonehenge zostało stworzone w I wieku przez Gotów, choć nie jest to jedyna historia ich pojawiania się na Kaszubach. Mówi się, że kręgi mają energetyczną moc, a przywłaszczenie sobie choćby najmniejszego kamuszka może być katastrofalne w skutkach, o czym informują porozwieszane na okolicznych drzewach kartki. Ale sama styczność z kamieniami na miejscu ma już zbawienny wpływ na organizm: oczyszcza, odstresowuje i relaksuje. Jednak żeby nie było: nie wystarczy na kamienie patrzeć. Na miejscu można znaleźć specjalne instrukcje wyjaśniające wszystkie kroki do osiągnięcia katharsis. Nie ma co ukrywać: trzeba mieć w sobie dużo samozaparcia, żeby ten cel osiągnąć. Nie każdy przecież z radością położy się na kamieniach starając się sobie wyobrazić, że tak właściwie to leży na mięciutkim kocu. A fakt, że głową w kierunku północnym nie ma już żadnego znaczenia. Można wierzyć lub nie w te szamańskie przesądy, ale chociażby dla samego widoku, warto się do kręgów w Węsiorach wybrać. Malownicze położenie nad samym jeziorem jest zachwycające. Nie jest to jedyny kamienny krąg na Kaszubach. W sumie jest ich kilkanaście, a ten w Odrach zdaje się być równie interesujący.

Zamek w Łapalicach czyli turystyka ekstremalna

Za zamkiem w Łapalicach stoją wielkie, niezrealizowane marzenia. Nie ma się co oszukiwać, jego właściciel miał rozmach. Ale niestety, nie starczyło mu pieniędzy ani samozaparcia w walce z bezdusznymi urzędnikami na dokończenie swojego niewątpliwie najbardziej spektakularnego dzieła życia. Zamek to prawdopodobnie największa w Polsce samowola budowlana. Jego właściciel wystąpił w urzędzie o pozwolenie na wzniesienie domku letniskowego z garażem. Ale trochę go poniosło i finalnie w kaszubskiej miejscowości stoi budowla o powierzchni niemal 6 tysięcy metrów kwadratowych. Mimo niewielkiej niezgodności z pierwotnym planem, wszystko jest jak najbardziej przemyślane. Zamek ma 4 skrzydła odpowiadające czterem porom roku, 12 wież – tyleż samo, co miesięcy w roku, 52 pomieszczenia odpowiadające liczbie tygodni i 365 okien czyli tyle, co dni. Jeśli jeszcze ktoś się zastanawia czy zamek był projektowany w opcji na bogato, to fakt, że posiada też kaplicę i basen, powinien rozwiać wszelkie wątpliwości w tym aspekcie. Od lat obiekt stanowi jedną z najważniejszych atrakcji w okolicy. Choć oficjalnie jest terenem budowy, na który wstęp jest nielegalny, nie przeszkadza to rzeszy turystów tłumnie podziwiać okazałej budowli w Puszczy Noteckiej. Zresztą, nie ma się co dziwić, w końcu przez chwilę można poczuć się jak król. Fakt, że do zamku wchodzi się na własną odpowiedzialność, a jego historia zna już kilka nieszczęśliwych wypadków, nie ma żadnego znaczenia.

Sierakowice czyli turystyka „seksualna”

Sierakowice to niewielka miejscowość na Pojezierzu Kaszubskim. Właściwie niczym niewyróżniająca się spośród wielu innych. Oprócz tego, że znana jest jako polska kraina miłości. Wielodzietne rodziny nie są tu niczym nadzwyczajnym. A pod słowem wielodzietny kryje się raczej cyfra 10 niż 3. Sierakowice nie są więc dla wszystkich, a już na pewno nie par, które nie planują w najbliższym czasie potomstwa. Nie wiadomo przecież skąd ta wielodzietność się bierze. Lepiej więc dmuchać na zimne. Chyba, że w planach ma się rychłe założenie rodziny. W takim wypadku jak najbardziej przystanek w Sierakowicach jest obowiązkowy. A przy okazji można zerknąć na ołtarz przygotowany z okazji wizyty Ojca Świętego na Kaszubach. Wprawdzie Sierakowic nie odwiedził, ale ołtarz stworzono właśnie tu. Dlatego też po wizycie papieża wrócił do swojego rodzinnego miasta.

Chmielno czyli turystyka rekreacyjno-kreatywna

Swoją popularność Chmielno zawdzięcza wyjątkowemu położeniu. Jeśli ktoś nie lubi aktywności wodnych to niech od Chmielna trzyma się z daleka. Sąsiedztwo czterech jezior nie akceptuje żadnej wymówki. Zresztą, w którą stronę człowiek nie spojrzy, widzi wodę. No nie ma przebacz. W Chmielnie warto odwiedzić Muzeum Ceramiki Kaszubskiej rodziny Neclów – jednego z najstarszych kaszubskich rodów. Za 15 złotych można stworzyć na kole garncarskim własne naczynie. Jakby nie patrzeć, za niecałą stówkę da radę zmontować prezenty bożonarodzeniowe dla całej rodziny. I to hand made. Będzie Pani zadowolona!

My na Kaszubach spędziliśmy tylko 3 dni i to ze znajomymi, których nie widzieliśmy ponad rok. Oprócz zwiedzania lokalnych atrakcji mieliśmy więc do nadrobienia szeroki zakres turystyki towarzyskiej. Chętnie byśmy jednak na Kaszuby wrócili, i to na dłużej. Ich klimat jest wyjątkowy, widoki niezwykle przyjemne, a do zobaczenia zostało nam jeszcze całkiem sporo nieodkrytych miejsc.

One Reply to “Kaszuby dla wymagających czyli turystyka na każdy gust”

  1. Brzmi jak doskonały pomysł na weekendowy wypad! 🙂

Dodaj komentarz