
Zabierz swoje dziecko (i przy okazji siebie) do Japonii razem z Polą i Frankiem. Bez wychodzenia z domu.
Pola i Franek to rodzeństwo, które wraz z rodzicami rusza w podróż do Japonii. A tam odwiedzają Tokio i jego najważniejszą świątynię buddyjską, pędzą shinkansenem do Kioto, zaglądają do lasu bambusowego i przechadzają się wśród tysięcy czerwonopomarańczowych bram torii. Na koniec trafiają do Nary, gdzie po ulicach spacerują jelonki. Po drodze poznają japońską kulturę, kuchnię i… czasem trochę marudzą. Bo przecież podróżowanie z dziećmi bez odrobiny narzekania to jak niedzielny rosół bez makaronu – nie istnieje 😉
Książka jest pięknie zilustrowana przez Marię Martin-Olszewską i przeznaczona dla młodszych dzieci – od 4. roku życia. Z powodzeniem jednak zainteresuje też ośmiolatków ciekawych świata. Zwłaszcza, że świetnie sprawdzi się jako samodzielna lektura. Historia rodzeństwa może być wstępem do rodzinnej wyprawy do Japonii lub jej pięknym wspomnieniem. Pola i Franek przypadną do gustu także tym, którzy nie podróżują, ale uwielbiają poznawać inne kraje – i oczywiście tym, którzy kochają słuchać o przygodach swoich rówieśników.
Przede wszystkim jednak to opowieść dla każdego małego miłośnika książek.
A tak całkiem na marginesie – ta książka to spełnienie mojego marzenia 🙂

Świetny tekst! 😄 Niedzielny rosół bez makaronu – to brzmi jak prawda жизни! Z całym uwielbieniem czytam o podróżach z trójką (i czerstych żartach). Książka o Japonii dla dzieci? Perfect! Zwłaszcza że sama podróżowanie z dziećmi to często… ciekawa mieszanka przygody i marudzenia, co autorzy znają na własnej skórze. Marii Martin-Olszewskiej ilustracje i wspomnienie o marzeniu o takiej lekturze też podoba się! 😉 Trzymam kciuki dla Poli i Franека – przygoda w Japonii brzmi jak świetny старт rodzinnej wyprawy (nawet jeśli zaczniesz od książki!).color wheel
Dziękuję 🙂
Świetny tekst! 😉 Podoba mi się ten sposób na przedstawienie książki – autentyczny i z nutką humoru. To prawda, podróżowanie z dziećmi to nie总是 rosyjska krew na tle, ale wspomnienia są warte każdej małej marudzenia. Ilustracje Marii Martin-Olszewskiej wydaje się być naprawdę urocze, a książka jako samodzielna lektura brzmi jak idealny plan na wieczór. Dla każdego małego (i nieco większego) eksploratora świata – absolutnie godna uwagi! Kupić!