Japonia – subiektywny przewodnik nieokrzesanego gaijina, czyli o czym jest i nie nasza książka

Doba ma jedynie 24 godziny i przy założeniu, że przez 8 śpicie, a przez 14 nie czytacie książek, to starannie dobieracie pozycje, które chcecie poznać. Nie wszyscy przecież są naszymi rodzicami, rodzeństwem i przyjaciółmi, dla których nasza książka stała się pozycją obowiązkową. Od 30 września bowiem żadne święta ani spotkanie towarzyskie nie obejdzie się bez tzw. wejściówki, czyli przepytywania ze znajomości książki. A za jej brak będą obowiązywać srogie kary. Poza wspomnianym gronem, książka jest pozycją nieobowiązkową i z przyjemnością opowiemy Wam o czym jest (a o czym nie) i dlaczego również powinniście ją mieć w swojej kolekcji. Bo, umówmy się, to jednak nie podlega dyskusji.

Trochę historii

Pewnego listopadowego wieczoru otrzymaliśmy wiadomość z propozycją napisania książki. Jeśli zawsze zastanawialiście się jak dostaje się takie oferty, to od razu rozwiejemy Wasze wątpliwości. Nie informuje o nich goniec na białym koniu, ani gołąb zwitkiem pergaminu przyniesionym w dziobie. Nawet listu poleconego się nie dostaje. Z większymi fanfarami człowiek dowiaduje się o rychłym terminie zapłaty ubezpieczenia OC. Oferta wydania książki przyszła bowiem na Facebookową skrzynkę naszego bloga. Tak, po prostu. Jakby, co najmniej, była to informacja o jesiennej kolekcji znanej sieciówki. Nie lekceważcie zatem żadnej wiadomości. I regularnie zaglądajcie do skrzynki ze spamem. Nigdy nic nie wiadomo…

W pierwszej chwili, rzecz jasna, pomyśleliśmy, że to żart. Wcale nieśmieszny, ale jednak żart. Szybko jednak okazało się, że propozycja jest jak najbardziej poważna i nie stoi za nią nieśmieszny kolega z radomskiego liceum. Zaczęło się robić ciekawie. I trochę strasznie. Ale takich ofert się nie odrzuca. Nie było więc co pękać na robocie. Trzeba było wziąć się w garść, wymyślić formę książki, napisać konspekt, dobrać tematy i zacząć pisać… Skoro jedno z największych wydawnictw w Polsce w nas uwierzyło, to my nie mieliśmy wyboru i sami również musieliśmy w siebie uwierzyć.

Proces pisania

Samo powstawanie książki można by określić jednym stwierdzeniem: orka na ugorze. Nie ma w tym nic romantycznego. Taki trochę pierwszy seks, wobec którego ma się ogromne oczekiwania, a zazwyczaj wychodzi, jak wychodzi, czyli wcale nie tak pięknie jak w naszych wyobrażeniach. Pisanie książki to po prostu masa ciężkiej pracy. I właściwie niespełna rok wspólnego życia. Niekoniecznie puchatego. Pot, łzy, zmęczenie, bezsenne noce, stres i poprawki. I kolejne poprawki. I jeszcze kolejne. Tak to mniej więcej wygląda. Nie ma jednak co się oszukiwać: widok własnej książki ciężko do czegokolwiek porównać. Wprawdzie nie plasuje się tak wysoko jak widok własnego, nowonarodzonego dziecka, ale znajduje się zdecydowanie wyżej niż ten świeżo zakupionego, luksusowego samochodu prosto z salonu (chociaż tego drugiego uczucia akurat nie znamy).

O czym jest, a o czym zupełnie nie jest nasza książka

Do sedna, bo w końcu po to tu przyszliście. Chyba. Japonia – subiektywny przewodnik nieokrzesanego gaijina, o czym nie sugeruje nazwa, to nie jest typowy przewodnik po Japonii. Tych jest już cała masa. A razem z informacjami, które można znaleźć w Internecie, uznaliśmy, że nie chcemy stworzyć kolejnej pozycji z punktami must see (chociaż kilka wskazówek, co warto zobaczyć też się znajdzie). Woleliśmy skupić się na książce, którą sami chcielibyśmy przeczytać przed wyjazdem do Kraju Kwitnącej Wiśni, a która pomogłaby nam przejść przez skomplikowane meandry japońskiej rzeczywistości. Jako tako.

Książka to zbiór felietonów o Japonii, poruszających przeróżne tematy: od kuchni, poprzez religię, pracę, wygląd mieszkania, szeroko pojętą rozrywkę, aż na prostytucji kończąc. Z książki dowiecie się gdzie Japończycy się relaksują, co w Kraju Kwitnącej Wiśni warto zjeść, jak się zachować podczas trzęsienia ziemi, ale też w sklepie, knajpie, onsenie i świątyni oraz dlaczego gaijin nieustannie nastawiony jest na kompromitację. Poza tym, przeczytacie też kilka słów o pozycji kobiety, pracy i przyjaźni z Japończykiem. Staramy się wyjaśnić (z naciskiem na staramy) dlaczego Japończycy chodzą w za dużych butach, nie imprezują w Sylwestra i nawet ściany w łazience mają pokryte tapetami. Całość okraszona jest naszymi przeróżnymi doświadczeniami z tokijskiego życia, które biegnie swoim specyficznym rytmem i jest zdecydowanie inne od tego poza stolicą kraju. Co też warto mieć na uwadze, czytając książkę. Istotnym jest również fakt, że wcale nie staramy się przedstawić lukrowanej wersji Japonii, bo każdy kraj ma swoje plusy i minusy, a Kraj Kwitnącej Wiśni do wyjątków w tym temacie nie należy. Jest śmiesznie, ale i momentami poważnie. Zawsze jednak jest ciekawie.

Dla kogo jest książka

Nie trzeba być miłośnikiem Japonii, żeby książkę wziąć do ręki. A potem, najlepiej ją przeczytać. My fanami Japonii nie byliśmy nigdy (powiedzmy, że mieliśmy do niej stosunek neutralny), a w niej zamieszkaliśmy. Parę złotych i kilka godzin na przeczytanie książki to i tak mniej niż poświęcone przez nas 24 miesiące. A lekko podana wiedza o Kraju Kwitnącej Wiśni, dawka nieprzeciętnego humoru (przynajmniej taką mamy nadzieję!) i miło spędzony czas nie ma żadnej ceny.

Niektóre tematy blogowe w książce znalazły swoje miejsce, bo jednak bez nich, pisząc o Japonii, ani rusz. Inne, to zupełne świeżynki. Tym samym, nie ma co ukrywać, książka jest po prostu dla każdego. Jeśli więc jeszcze jej nie macie, to wiecie, co robić. A można to zrobić TU.

3 Replies to “Japonia – subiektywny przewodnik nieokrzesanego gaijina, czyli o czym jest i nie nasza książka”

  1. Gratuluję książki. Będzie ebook?

  2. A, ok, odpowiedzieliście na pytanie o ebooka w jednym z komentarzy na FB (nie zaglądam tam zbyt często). Gratuluję raz jeszcze i pozdrawiam.

    1. Dziękujemy 🙂 Mamy nadzieję, że będzie. Czekamy na potwierdzenie od wydawnictwa.

Dodaj komentarz